Lifestyle magazine: eRadomianki.pl

Lifestyle magazine: eRadomianki.pl

Working with eRadomianki.pl, a regional lifestyle magazine, has broadened my portfolio by a dozen of reviews and articles. I had an opportunity to write a handful of film and album reviews, but also contributed to health, beauty and fashion sections. Please find the samples in Polish below.

Skyfall, czyli Bond idzie z duchem czasu

Skyfall to dwudziesty trzeci film o przygodach najsłynniejszego brytyjskiego tajnego agenta.  Tym razem reżyserowania podjął się Sam Mendes. Tak jak poprzednie części historii, jest to film sensacyjny, jednak tym razem porusza zagadnienia, które sięgają znacznie głębiej pod warstwę bójek i pościgów.

Najnowszy film z serii dotyka aktualnej sytuacji politycznej na świecie. James Bond bierze udział w akcji, w której brytyjski wywiad stracił ważny dysk twardy, zawierający nazwiska agentów NATO tropiących terrorystów. Podczas pościgu mającego na celu odzyskanie nośnika, Bond zostaje postrzelony przez swoją partnerkę. Zostaje uznany za zmarłego, co jest mu poniekąd na rękę, jednakże wraca do służby, kiedy dowiaduje się o zamachu w siedzibie MI6.

Dla Daniela Craiga jest to już trzecia część, w której gra rolę Jamesa Bonda. Jego postać jest bardziej ludzka, pokazuje nie tylko faceta z licencją na zabijanie i playboya, ale i człowieka, któremu nieobce są wzruszenia, z trudną przeszłością, nad którą ciężko przejść do porządku dziennego. Bohatera o niepospolitej urodzie jak zwykle otaczają piękne kobiety: Eve Moneypenny (Naomie Harris) i femme fatale Severine (Berenice Marlohe). Na wyróżnienie zasługuje również rola Judi Dench, która po raz kolejny wciela się w rolę M. Jej bohaterka to kobieta, która cały czas wierzy w swojego najlepszego agenta i MI6, mimo że zarządcy miewają inne zdanie. Swoje zadanie świetnie wykonał również Ben Whishaw, odtwórca roli młodego Q. Nie można zapominać o kreacji Javera Bardema, który stworzył psychopatycznego cyberterrorystę, czarny charakter nowego filmu o Bondzie.

Reżyser wraz z ekipą podsuwają widzowi wiele tematów, nad którymi warto się zastanowić. James Bond tym razem zmusza nas do przemyślenia między innymi kwestii współpracy młodości i innowacyjności z doświadczeniem i dojrzałością. Powraca do swego dzieciństwa, porusza w pewien sposób temat relacji matki i syna oraz ich wzajemnej walki o siebie. Podejmuje również zagadnienie poświęcenia. Jakie są jego granice? Co jest dopuszczalne w grze, w której stawką jest zawsze życie jednej ze stron? Idąc dalej, mówi również o granicy między dobrem i złem, którą po trudnych doświadczeniach bardzo łatwo przekroczyć – nikt nie jest przecież z natury dobry ani zły. Film z sagi o najlepszym agencie Jej Królewskiej Mości staje się więc czymś więcej, niż tylko splotem bójek i intryg.

„Skyfall” nie wyklucza jednak tych, którzy przychodzą do kina, by obejrzeć po prostu film sensacyjny. Wrażenie robią efekty specjalne – ściany ognia czy wybuchy są przerażająco realne. Również sceny walk czy pościgów jak zawsze trzymają widza w napięciu. Plusem jest niesamowicie wartka akcja. Nagłe zmiany, momenty, w których wszystko toczy się inaczej, niż to sobie wyobrażamy przytrafiają się tutaj co chwilę, już od samego początku – w momencie zawiązania akcji główny bohater „umiera”, by „zmartwychwstać” i powrócić do walki.

Całość jak zwykle świetnie uzupełniają miejsca, w których pojawia się agent 007. Od kolorowej Turcji, przez nowoczesny Szanghaj i tradycyjne Makau czy malownicze tereny Szkocji, stanowią wspaniałe tło wydarzeń. I jak tu nie zazdrościć Bondowi tych podróży?

Muzyka do filmu idealnie wpasowuje się w jego klimat. Dobrze wiemy, że wiele piosenek ze ścieżek dźwiękowych do serii o Bondzie stało się hitami. Nie inaczej będzie zapewne z Adele, której wspaniały wokal wprowadza nas w film. Jej piosenka w połączeniu z delikatnie makabryczną, acz dopracowaną czołówką to intrygujące zaproszenie do śledzenia działań podejmowanych przez agentów z MI6.

Bond idzie z duchem czasu. Ewoluuje jako bohater, który jest teraz osobą o znacznie bogatszym wnętrzu, niż można było wydedukować z wcześniejszych części filmu. Agent walczy ze współczesnymi zagrożeniami, a fabuła porusza aktualne tematy. Wszystko to sprawia, że „Skyfall” można polecić nie tylko fanom serii czy miłośnikom akcji.

Zgubione gwiazdy na wspólnej ścieżce. Recenzja filmu „Zacznijmy od nowa“

Utalentowana piosenkarka i tekściarka śpiewająca o swoich uczuciach oraz doświadczony przez życie eks-producent muzyczny decydują się na współpracę. Czego możemy się po tym spodziewać? Receptura jest prosta, acz skuteczna – Knightley i Ruffalo, odrobina analizy motywów głównych bohaterów, niebanalna historia oraz ścieżka dźwiękowa, od której nie da się uwolnić po wyjściu z kina.

Ona – porzucona przez rockmana, zdolna piosenkarka i autorka tekstów. On – producent muzyczny, który właśnie stracił swoje stanowisko, a w życiu prywatnym nie do końca sprawdza się zaś w roli ojca i męża. Ich ścieżki splatają się pewnego dnia w jednym z nowojorskich pubów. Dan (Ruffalo) oferuje Gretcie (Knightley) produkcję jej albumu – jednakże z braku miejsca i funduszy decydują się na wcielenie w życie oryginalnego pomysłu. Wychodzą na ulice Nowego Jorku. Szum samochodów, wycie syren i krzyki bawiących się dzieci stają się ścieżką dźwiękową do popowych ballad wrażliwej artystki oraz historii o miłościach, przyjaźniach i pasji, która łączy silniej, niż jakiekolwiek inne uczucie.

Na początek można pokusić się o pytanie – czy Keira Knightley tak naprawdę potrafi śpiewać? A i owszem! Delikatny, łagodny głos aktorki prowadzi nas przez nastrojowe piosenki. W „Tell Me If You Wanna Go Home“ w scenie na dachu wieżowca dorównuje swojemu filmowemu eks-partnerowi w pop-rockowej piosence, w „A Step You Can’t Take Back“ doskonale opisuje samotność w wielkim mieście, a w „Like a Fool“ daje swojemu byłemu partnerowi znać, że nie ma dla nich wspólnej przyszłości. Nie zapominajmy też o Adamie Levine z Maroon 5 (znany z takich hitów jak „This Love“, „Moves Like Jagger“, „One More Night“ czy „Payphone“), który czaruje swoim wykonaniem „Lost Stars” w przedostatniej scenie filmu.

Wszystkich, którzy sugerując się trailerem pomyślą, że to kolejna zwyczajna romantyczna komedia, trzeba już na samym początku wyprowadzić z błędu. John Carney, który wcześniej wyreżyserował „Once“, a także pomógł przenieść ten film na deski jednego z teatrów londyńskiego West Endu, świetnie spisał się i tym razem. Film nie podąża banalną ścieżką „spotkali się i zakochali“. Nie można zaprzeczyć: słodziutki wątek miłości i złamanych serc wplata się w główną historię i czasami razi. Jednak nie o niego tu chodzi; w tym filmie do widza przemawia muzyka i wspólna pasja – a to stawia „Zacznijmy od nowa” zdecydowanie wyżej w lidze tego gatunku. Ponadto, postaciom Gretty i Dana, ich motywacjom oraz charakterom pozostawiono sporo miejsca na ekspozycję. Bohaterowie stanowczo nie są statyczni. Eksplorując ich historie, poznając ich najbliższych i obserwując reakcje na problemy, widz ma szansę zmienić sposób ich postrzegania. W dużej mierze jest to zasługa dobrego doboru odtwórców głównych i drugoplanowych ról. Keira Knightley idealnie wpasowuje się w rolę zranionej wokalistki i podnosi jej bohaterkę z kolan w wielkim stylu. Nie inaczej jest z Markiem Ruffalo – jego ekscentryczny producent bez wytwórni również jest wiarygodny i uroczo przezabawny. Rolę Levine’a, który zazwyczaj zajmuje się muzyką, również trzeba zaliczyć do nadspodziewanie udanych. Nie można zapomnieć też o młodziutkiej Hailee Steinfeld, która gra zbuntowaną, młodziutką córkę Dana.

Przez sam pomysł nagrywania albumu na ulicach Nowego Jorku, w ciekawym świetle postawiono jego plenery. Bijące serce metropolii i realia środowiska artystycznego w wielkim mieście przedstawiono tu wyjątkowo wiarygodnie. Jedną z najbardziej urokliwych scen filmu jest niewątpliwie ta, w której główni bohaterowie przemierzają ulice nocą, po prostu dzieląc się muzyką i ciesząc chwilą. Nowy Jork, chwalony niegdyś przez Sinatrę, błyszczy w tej scenie przy playliście, którą Gretta dzieli się z Danem.

„Zacznijmy od nowa“ to jedna z tych komedii, która napełnia widza ciepłem i pozytywnie nastraja. Bez dramatycznych zmian i niesmacznych żartów, może niewątpliwie służyć za poprawiacz humoru na letni czy jesienny wieczór. Temu filmowi powinni dać szansę również ci, którzy nie są fanami gatunku – bo może się okazać, że przeplatana muzyką historia burzliwych miłości i kwitnących przyjaźni również pozytywnie ich zaskoczy.

Na kobiecą nutę. Katie Melua – Secret Symphony

Katie Melua, znana wszystkim z ballady „Nine Million Butterflies”, jest brytyjską wokalistką gruzińskiego pochodzenia. Zadebiutowała dziewięć lat temu, jako młodziutka dziewczyna z gitarą i niezwykłym głosem. Jej płyty sprzedają się jak świeże bułeczki, pomimo tego, że jest związana z niewielką wytwórnią płytową. Po dwuletniej przerwie ukazał się nowy album wokalistki, noszący nazwę „Secret Symphony”.

Lirycznie i optymistycznie – tak w trzech słowach można opisać najnowszy album Katie. Jest to jak zwykle melodyjny, spokojny blues i jazz. Wokalistka opowiadała w wywiadach, że tym razem sama napisała na płytę mniej utworów, by skupić się na swoim wokalu. Decyzja ta wpłynęła korzystnie na dobór piosenek, a głos artystki jest jak zawsze perfekcyjny. Całkiem przyjemnie pobrzmiewa w nim „nie-brytyjski” akcent, jedna z cech charakterystycznych tej piosenkarki.

Rozpoczynająca płytę piosenka „Gold In Them Hills” pokazuje, że możemy się spodziewać brzmień i tekstów bardzo charakterystycznych dla Katie. Kolejny utwór, „Better Than A Dream”, z marzycielskim tekstem i pasującą do całości melodią, idealnie oddaje nastrój płyty. W tęskne tony uderza natomiast „The Cry Of The Lone Wolf”. „The Bit That I Don’t Get” to piosenka będąca swoistym wyrzutem porzuconej, zakochanej kobiety, w której melancholijne tło z dopełniającą całości gitarą i tekst łączą się w pożegnalną balladę. Jej przeciwieństwo stanowią dwa nastrojowe utwory: „Forgetting All My Troubles” i „The Walls Of The World”, równoważące smutek wcześniej wymienionej piosenki. Równie uspokajającą kompozycją jest „All Over The World”. Z kolei „Nobody Knows You When You’re Down And Out” dodaje do albumu odrobinę brzmienia retro – jest to cover utworu z lat dwudziestych ubiegłego wieku. „Forgetting All My Troubles” to kolejny emanujący ciepłem kawałek, w którym możemy odnaleźć nasze własne uczucia. „Heartstings”, jeden z niewielu utworów, które artystka napisała na swoją płytę, uwydatnia gitara w tle. To piosenka, która miałaby szansę na wysokie miejsca na listach przebojów. „Moonshine” jest niewątpliwie najciekawiej brzmiącym kawałkiem na płycie – bardzo wyrazistym, charakterystycznym, wpadającym w ucho i pozostającym w głowie przez dłuższy czas. W „The Walls Of The World” Jazzowa kompozycja „Secret Symphony” zamyka album, pozostawiając po nim dobre wrażenie.

Płyta jest dość spójna pod względem muzycznym i dopracowana, a ponadto w pewien sposób relaksująca oraz kojąca. Fani artystki będą na pewno zachwyceni charakterystycznymi dla niej brzmieniami, bowiem konsekwentnie trzyma się ona swojej stylistyki, dodając od czasu do czasu „bonusy” w postaci pozytywnie zaskakujących urozmaiceń. Warto zapoznać się z płytą, szczególnie ze względu na piosenki wyróżniające się na tle pozostałych, i czekać na kolejne wokalne popisy gruzińsko-brytyjskiej wokalistki.

Sześć aplikacji na smartfona, które ułatwią Ci życie

Wszystkie wiemy, że w dzisiejszych czasach telefon komórkowy to znacznie więcej, niż tylko urządzenie do telefonowania i esemesowania. Możliwości przeciętnego smartfona wykraczają już daleko poza fotografowanie i szybki dostęp do internetu. Jak samodzielnie rozszerzyć możliwości naszego telefonu? Oto krótki przewodnik po aplikacjach, które mogą okazać się przydatne na co dzień.

feedly

Miliony blogów kulinarnych do przeczytania? Wszystkie Twoje ulubione szafiarki w jednym miejscu? Nie ma problemu. Używając tej aplikacji, możesz z łatwością przeglądać posty z Twoich ulubionych blogów, przesuwając palcem po ekranie. Tworzy ona dla Ciebie interaktywny magazyn, w którym znajduje się tylko to, co sama wybierzesz!

TrackID

Czy zdarzyło Ci się kiedykolwiek przypadkowo usłyszeć piosenkę, która utkwiła Ci w głowie na kilka godzin, ale nie mogłaś szybko znaleźć jej po raz kolejny, bo nie znałaś jej wykonawcy i tytułu? Nie musisz nerwowo wpisywać w wyszukiwarki internetowe podchwyconego fragmentu tekstu. Wystarczy, że nagrasz kilkunastosekundowy fragment melodii, a aplikacja podpowie, jak się nazywa i kto ją wykonuje.

WhatsApp

Jeśli jesteś osobą, której doskwiera brak wystarczającej liczby SMS-ów w pakietach, ta aplikacja może Ci się okazać szczególnie przydatna. Identyfikuje ona znajomych po numerach telefonu i pozwala wysyłać do nich darmowe wiadomości. Pierwszy rok użytkowania aplikacji jest całkowicie darmowy. Po upływie tego czasu trzeba płacić coroczny abonament – około 3 zł. Szczególnie przydaje się,  kiedy w Twojej taryfie znajduje się nielimitowany transfer lub kiedy masz dostęp do darmowego Wi-Fi. Możesz w ten sposób wysyłać również darmowe wiadomości do znajomych przebywających za granicą lub opowiadać rodzinie, jak mijają Ci twoje wakacje we Włoszech czy Hiszpanii. Powiedz o niej znajomych i zacznijcie pisać za darmo!

blinkbox music

Zawsze wydaje Ci się, że pamięć Twojego telefonu jest stanowczo za mała, by pomieścić wszystkie Twoje ulubione utwory? Ta aplikacja rozwiąże problem zbyt małej karty pamięci.  Jeśli jesteś w nastroju na nową muzykę, możesz skorzystać z przygotowanych dla Ciebie list odtwarzania lub zdecydować się na radio. Możesz też sprawdzić, czego słuchają Twoi ulubieni artyści i pobrać playlistę, która doda Ci energii do biegania czy wyciskania z siebie siódmych potów na siłowni.

ColorNote

Znowu zdarzyło Ci się zapomnieć z domu listy zakupów. Zostawiłaś na biurku notatnik z listą rzeczy, które musisz dziś koniecznie zrobić. Stoisz w zatłoczonym autobusie, a do głowy przyszedł Ci nagle genialny projekt i boisz się, że zapomnisz o nim, zanim przesuniesz się w lepsze miejsce lub wysiądziesz. Z tą aplikacją wszystkie wyżej wymienione problemy staną się dla Ciebie przeszłością. Możesz w niej tworzyć swoje listy, oznaczać je kolorami, a skróty do nich umieszczać na głównym ekranie telefonu. Zawiera ona też specjalną funkcję listy zakupów i listy rzeczy do zrobienia.

Aldiko Book Reader

Jesteś molem książkowym i zawsze doskwierał Ci fakt, że Twoja biblioteczka przestała Ci się mieścić do torebki wieki temu? Po zainstalowaniu Aldiko możesz czytać zawsze i wszędzie. Co więcej, e-booki są często tańsze niż papierowe wydania. Jeśli chcesz zaś czytać absolutnie za darmo, aplikacja integruje się z olbrzymią bazą klasyków po angielsku. Przeczytasz więc w oryginale książki, które każdy powinien znać i podszlifujesz znajomość języka. A jeśli szukasz czegoś po polsku, pobierz z internetu książkę i zaimportuj ją do aplikacji!

 

 

    • Categories: Journalism